O fotografii ogólnie

O hejcie, krytyce i „złotych radach”

Ten wpis będzie mniej techniczny i mniej fotograficzny, ale bardzo ważny, bo poświęcony temu co dotyka każdego z nas, a przynajmniej każdego kto funkcjonuje w internecie, szczególnie w social mediach.

Hejt czy krytyka, jak je odróżnić, jak sobie radzić i gdzie szukać rzetelnej wiedzy i wartościowych porad?

Hejt czy krytyka

Dzieląc się swoją pracą w internecie, zupełnie tak jak w realnym świecie, jesteśmy narażeni na krytykę i hejt. O ile ta pierwsza, wyrażona w sposób konstruktywny może być bezcenna dla naszego rozwoju, o tyle drugi jest przynajmniej deprymujący.

Jak poznać, że osobie krytykującej zależy na Waszym rozwoju? Dla mnie to oczywiste, jeśli ktoś chce nam pomóc, a nie nas zgnębić wybiera kontakt prywatny (mail, wiadomość prywatną), mając świadomość, że publiczne zwracanie uwagi może zwyczajnie być przykre. Konstruktywna krytyka jest bardzo potrzebna, bo samemu trudno zauważyć swoje błędy, a co za tym idzie trudno progresować.

Jak reagować i czy w ogóle reagować na hejt?

Odpowiedź na to pytanie zależy od nas i od formy jaką hejt przybrał. Moim zdaniem, jeżeli hejt jest osobisty i chamski spokojnie możemy sobie pozwolić na skasowanie takiego komentarza lub grzeczną, ale zasadniczą odpowiedź. Nasz profil w social media jest jak nasz dom i chcemy aby było na nim przyjemnie i miło i nie ma nic złego w tym, że chcemy egzekwować pewne ogólnie przyjęte zasady. Nie musimy, a nawet nie powinniśmy się godzić się na obrażanie i szkalowanie nas.
Z tego samego powodu mamy prawo pozostawić bez odpowiedzi nieprzyjemne, niegrzeczne wiadomości wysyłane z anonimowych kont czy maili, których autor nie zadał sobie trudu, lub nie miał odwagi się podpisać. Szanujmy się i nie pozwólmy się źle traktować. Sama odpisuję na wszystkie wiadomości, o ile są podpisane prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

Jeśli hejt przyjmuje bardziej agresywne formy należy skontaktować się z prawnikiem.

Przy okazji jeszcze jedna sprawa. Publiczne komentowanie, zwłaszcza negatywne „kolegów po fachu” uważam za totalnie nieprofesjonalne. Można je też uznać za nieuczciwą konkurencję.

Hejtowanie innych sprawia, że rozbudzamy w sobie negatywne emocje, przy okazji zupełnie marnując czas, który moglibyśmy poświęcić na pracę nad sobą i rozwój naszej działalności.

Bardzo fajny podcast o hejcie znajdziecie TUTAJ.

Złote rady, czyli kogo się radzić, a kogo absolutnie nie radzić

Lista osób, które mogą nam pomóc w rozwoju jest zdecydowanie krótsza niż może się nam wydawać. Generalnie zasada jest jedna, o poradę powinniśmy zwracać się do osób jak najbardziej doświadczonych, z dużym przetarciem w naszej branży. Dlaczego szczególnie to ostatnie jest bardzo ważne? Ano dlatego, że przy bardzo wąskiej specjalizacji, jaką jest fotografia koni, praktycznych wskazówek udzieli nam wyłącznie osoba doświadczona w tym zakresie. Każda fotografia ma swoją specyfikę, a co za tym konkretny sprzęt, pory i rytm pracy itd. Nie wyobrażam sobie, żeby radzić się fotografa ślubnego i odwrotnie udzielać rad takowemu.
Inną sprawą są rozmowy czy warsztaty fotograficzne dotyczące fotografii innej niż końska, które mogą być inspirujące.

Z powyższych powodów uważam, że szukanie pomocy w internetowych grupach to w większości droga donikąd.

Nie zalecam też polegania na opinii najbliższych osób. Emocjonalny stosunek do naszej osoby wypacza często obiektywizm. Nasi rodzice, dziadkowie czy przyjaciele nie są też przeważnie specjalistami fotografii. Głaskanie po głowie nie przyśpieszy naszego rozwoju.

Kogo więc pytać?

Ja sama bardzo chętnie podpytuje i podpatruję doświadczonych fotografów, najlepszych w danej dziedzinie fotografii, czy to „na żywo” na zawodach czy za pośrednictwem maili/wiadomości prywatnych. Zdecydowana większość odpowiada chętnie na wiadomości. Warunek jest jeden, trzeba nie bać się podpisać swoim imieniem i nazwiskiem 🙂

Poza tym warto oprzeć się o sprawdzone książki, podcasty czy vlogi, i ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

© Oliwia Chmielewska – chmielewskafoto.pl